Nie każda droga bateria jest najlepsza a napis na opakowaniu nie zawsze mówi Ci całą prawdę.
Poniżej zebrałem 5 popularnych mitów o bateriach i akumulatorach AA/AAA.
Pierwsza część praktycznego zestawienia mitów o bateriach i akumulatorach AA/AAA: cena, pojemność, akumulatory Ni-MH, baterie cynkowe, litowe i mieszanie ogniw.
Nie każda droga bateria jest najlepsza a napis na opakowaniu nie zawsze mówi Ci całą prawdę.
Poniżej zebrałem 5 popularnych mitów o bateriach i akumulatorach AA/AAA.
To jedno z najczęściej powtarzanych zdań wśród użytkowników baterii i akumulatorów. Skoro jest droższe, to musi być lepsze.
W rzeczywistości różnice między bateriami wynikają głównie z ich technologii np. cynkowe vs. alkaliczne vs. litowe. Najdroższe modele litowe oferują lepszą wydajność pod względem zmagazynowanej energii oraz zachowują się bardziej przewidywalnie w specyficznych warunkach – np. przy niskich temperaturach lub w urządzeniach o dużym poborze prądu. W codziennym użytkowaniu (pilot TV, zegarki czy akcesoria komputerowe) ta przewaga bywa niezauważalna dla urządzenia, jednak znacznie odczuwalna dla kieszeni.
Część ceny "marek premium" to marketing i opakowanie, a nie realna różnica technologiczna czy wydajnościowa. W rankingach baterii idealnie widać, że tańsze baterie osiągają bardzo zbliżone wyniki do swoich droższych odpowiedników a niejednokrotnie ich nawet przewyższają pojemnością będąc o 25-50% tańszymi. Kluczowe jest nie to, ile bateria kosztuje, ale do czego jest używana.
Do prostych urządzeń śmiało można kupić tańsze modele alkaliczne, natomiast do sprzętu wymagającego wysokiej wydajności czy pracy w cięższych warunkach – warto rozważyć droższe opcje (litowe), niekoniecznie największych producentów.
Przed zakupem warto sprawdzić ranking baterii potwierdzony testami praktycznymi, aby nie przepłacać. Praktyka pokazuje, że mało znane marki potrafią miło zaskoczyć nas wydajnością i oferują bardzo dobry stosunek ceny do jakości.
DOPISAĆ COŚ O AG tych od dziwnie wysokich pomiarów
Brzmi logicznie - producent podaje pojemność, więc sprawa jest jasna. Niestety, w praktyce to pułapka.
Pojemność baterii często jest podawana po przetestowaniu jej w określonych, nierzadko laboratoryjnych warunkach. Oznacza to, że wynik uzyskany jest przy konkretnym obciążeniu, temperaturze i sposobie rozładowania. Myśląc na szybko, można uznać, że jest to zrobione bardzo podobnie do moich testów. Jednak jest coś, co przesądza o wynikach - obciążenie testowe.
Producenci bardzo rzadko podają informację, przy jakim prądzie rozładowania wykonano pomiar i osiągnięto taki a nie inny wynik. A to jest kluczowe, bo im większe obciążenie, tym szybciej bateria straci dostępną energię, a jeżeli będziemy ją rozładowywać bardzo małym obciążeniem, uzyskamy wynik o wiele lepszy. Przykład poniżej
GRAFIKA
Dwie baterie, z identycznym oznaczeniem pojemności, mogą zachować się zupełnie inaczej w tym samym urządzeniu.
Wniosek? Liczba mAh na opakowaniu to tylko wskazówka, a nie gwarancja realnej wydajności. Znacznie ważniejsze są testy, charakterystyka rozładowania i dopasowanie baterii do konkretnego zastosowania.
Baterie cynkowe mają dużo niższą pojemność i słabszą wydajność prądową. W prostym pilocie mogą wystarczyć, ale w zabawce, aparacie czy latarce szybko pokażą ograniczenia.
Niska cena za sztukę nie zawsze oznacza niski koszt używania.
Częściowo to prawda: napięcie potrafi się chwilowo odbudować po przerwie, szczególnie po większym obciążeniu.
To nie oznacza odzyskania pełnej pojemności. Taka bateria może jeszcze działać w pilocie, ale niekoniecznie w urządzeniu o większym poborze prądu.
Nominalne napięcie to za mało. Różne baterie mają inną rezystancję, inną charakterystykę rozładowania i różny stopień zużycia.
Mieszanie nowych ze starymi albo różnych typów może prowadzić do przegrzewania, wycieku, a nawet odwrócenia polaryzacji na najsłabszym ogniwie.
Najważniejszy wniosek: wybór baterii zależy od urządzenia i obciążenia. Sama cena, marka albo napis z pojemnością na opakowaniu nie wystarczą do oceny realnej opłacalności.